• Monika Gawinecka

Jak działa nasza uwaga?

Film "Wykorzystanie przestrzeni - Odcinek 1: mała przestrzeń" chyba bardziej powinien nosić tytuł "Zawsze masz szersze pole do popisu niż Ci się wydaje". W ćwiczeniu ruchowym, które proponuje Mariusz, trochę celowo stawia Cię on pod ścianą i...zachęca do poszukiwań.


Nie tylko artystycznych! Nie chodzi o to, aby ruch był "piękny", tylko żeby doświadczyć pewnego bardzo uniwersalnego zjawiska. I przezwyciężyć je w sobie. Uniwersalnego, bo może Cię też "dopaść" w szeregu innych dziedzin Twojego życia, nie tylko w sztuce. Już tłumaczę.


To, na co kierujesz uwagę - rośnie

Wyobraź sobie, że lądujesz w nieznanym miejscu. Jest ciemno jak cholera. Jedyne co masz to latarka na baterię. Witamy w Krainie Życie!


To nie pomieszczenie jest małe, a raczej snop naszego światła wąski... Albo skierowany nie w tę stronę co trzeba. Pamiętaj, jesteśmy w stanie (świadomie) objąć naszą uwagą i rozumkiem tylko pewien wycinek rzeczywistości. Możliwości są bezkresne. Nasza zdolność do widzenia spraw z szerszej perspektywy - niestety bardzo ograniczona.


Jak to "pole oświetlone" rozszerzać, o tym jeszcze nie raz będzie. Na dobry początek możesz wrócić do wszystkich naszych wpisów o rozwijaniu kreatywności.


Ale i z tym co masz tutaj i teraz możesz więcej niż Ci się wydaje. Wystarczy, że zamiast tylko prosto pod swoje nogi, poświecisz już posiadaną latarką trochę bardziej w dal. Nie czekaj aż ciężarówą przyjedzie zestaw świateł scenicznych. Bo można się zdziwić. I nie doczekać. Ruszamy w drogę!


Kierując uwagę w różne zakamarki, oto kogo znajdziesz po kątach (między innymi)


Tak się spieszyłam, że Zdzichowi odpadło "Z" :D

Dzichu (lub Zdzisława) jest głośny i domaga się WIECZNIE uwagi. Ma np. postać telefonów, ponaglających maili lub listy pobożnych życzeń: kim masz być, jak masz się w tej sytuacji zachować, od czego masz zacząć. Zamiast żyć, realizujesz jakąś "czeklistę", a do tego może się okazać, że nie za bardzo nawet swoją...


A jednak, ryzyko jest takie, że to on najprędzej przyciągnie snop światła z Twojej latarki, bo najgłośniej wrzeszczy. To tzw. sprawy pilne i nieważne w naszym życiu. Ale też sprawy ważne i pilne. Tylko czym te drugie (ważne i pilne) tak naprawdę zazwyczaj są? Zawsze były ważne, ale prawdopodobnie przez długi okres były przez Ciebie odkładane w czasie (np. eksploatowane zdrowie, zadbanie o relacje z bliską Ci osobą). A teraz, jest z nimi jakiś dramat i przyleciały po pomoc do Dzicha żeby przyciągnął Twoją uwagę. Ważnie-nieważne, on tego za bardzo nie rozróżnia. I przy jednym i przy drugim w równym stopniu drze się na całe gardło, że pilne.


Tuż obok siedzi Mieczysław (lub Miecia). Ten dla odmiany mruczy tak przyjemnie, futerko ma takie mięciutkie i oczka tak hipnotyzująco świecą mu w ciemności. Nic dziwnego, że lubimy Mieczysławowi poświęcać sporo energii. On taki milusi. A tutaj tak ciemno...


Mieciulek to sprawy nieważne i niepilne. A do tego, w celu przyciągnięcia naszej uwagi, ten drań do perfekcji opanował sztukę manipulowania dopaminą. To neuroprzekaźnik odpowiadający za pobudzanie naszego układu nagrody. Nie wiem czy wiesz, ale np. każda interakcja ze smartfonem, a już w szczególności z mediami społecznościowymi, powoduje właśnie taki wyrzut dopaminy do naszego systemu nerwowego.


I tak oto substancja, która kiedyś miała nam pomóc zapamiętać to, co jest dla nas dobre i np. zachęcić do ponownego szukania (przez tydzień....) jakichś jagódek na prehistorycznej sawannie, teraz stała się tajną bronią Mieczysława - speca od spraw nieważnych i niepilnych.


A gdzieś (być może tuż przy samej ziemi) żyje sobie Klemens (lub Klementyna)

I czeka. Jak to roślinka, na początku może wyglądać niepozornie. Sekwoja to to może nie jest. Jeszcze. Ale, pielęgnowany, będzie rosnąć w siłę. Milimetr po milimetrze. Potrzebuje czasu, energii i stałego dopływu światła z Twojej latarki. Klemens to sprawy ważnie i niepilne. Wymagające #MotywacjiWewnętrznej i z tzw. gratyfikacją odroczoną w czasie.


Priorytety: uporządkujmy tych naszych bohaterów wywleczonych z ciemności


Te postacie, które opisałam powyżej, to takie moje własne, przedstawione lekko humorystycznie, elementy tzw. Matrycy Eisenhowera.

Czyli jednego z podstawowych narzędzi do lepszego zrozumienia czy nasza przede wszystkim poświęcamy uwagę i energię na tym co ważne. Czy wręcz przeciwnie, jak to ujął Mario w filmie "skupiamy się na oblechu w windzie".


Jeżeli chcesz zrobić taki remanent w swoim życiu i ocenić, tak szczerze, co poświęcasz najwięcej energii: kliknij na obrazek, pobierz plik i wydrukuj go sobie. Albo po prostu narysuj taką matryckę odręcznie.

I wypełnij pola.

A potem podumaj chwilę:

  • któremu kwadratowi poświęcasz najwięcej uwagi? Jak myślisz: czemu?

  • co innego możesz z tym robić?


Co jest w życiu ważne?

W dużym skrócie: ważne jest to, co Cię karmi i rozwija. Nie tylko Klemensa (lub Klementynę), ale przede wszystkim: Ciebie wewnętrznie.


Żeby cokolwiek tą naszą latarką uwagi skutecznie oświetlić, w jej środku musi być naładowana bateria. To ona sprawia, że świecisz, nie sama żarówka. Dlatego uporządkowanie swoich spraw na matrycy to za mało. Robiąc (praktycznie każdą) rzecz w życiu, warto zadać sobie te 3 pytania:


Dobra, i czwarte, ważne pytanie: czy to co robię, nie krzywdzi innych. Jeżeli czujesz, że jedziesz na rezerwie lub jedyna odpowiedź jaka przychodzi Ci do głowy, to "nie wiem", chodź ze mną dalej. I głębiej. Na razie poświecę trochę swoją latareczką i pokażę co może Ci pomóc.


Wartości - które są moje? A które, być może, cudze.

Głośny Dzichu (lub Zdzisława) lubi zachowania stadne. Nie ma czasu na samorefleksję. Wszak ogarnia sprawy pilne. Spieszy mu się. Niestety, czasem lata tak totalnie bez sensu. Jakby zgubił gdzieś kompas jakim są Twoje wartości.


Myślę, że w doprecyzowaniu gdzie jest "Twoja północ" pomoże Ci to ćwiczenie.

Pobierz plik klikając obrazek, wydrukuj i przeczytaj instrukcje co masz z tą kartką teraz zrobić.

  • Spośród 75 wartości wykreśl teraz 35, które są dla ciebie mniej istotne od pozostałych.

  • Zrobione? To teraz z tych 40 wartości wykreśl 20, które są dla ciebie mniej istotne od pozostałych.

  • Zostało ci 20 wartości, z których wykreśl teraz 13 takich, które są dla ciebie mniej ważne od pozostałych.

  • Pozostało 7 twoich wartości, które z 75 są dla ciebie najważniejsze.

Naprawdę, nie spiesz się wykonując to ćwiczenie. Warto poświęcić trochę czasu: na zrobieni i na refleksję nad wynikami.


Ćwiczenie zaczerpnęłam z książki Kamili Rowińskiej "Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale"


Często, aby dojść do sedna tego o co nam w życiu (tak samo i w sztuce!) chodzi, nie trzeba dodawać, tylko poodejmować. Dotrzeć do esencji: nas samych; ruchu, który jest prosty - być może niewielki, ale znaczący; czy też podwalin indywidualnego stylu prac malarskich. I dopiero na tym budować.


O marzenia zadbaj samodzielnie. Nie oddawaj odpowiedzialności za nie innym, proszę. Tutaj cudza latarka nie pomoże.


Ale gdy podzielisz już te marzenia na serię 3 pierwszych kroków do zrobienia, ścieżek do zbadania, kątów do oświetlenia, to jest ten etap, w którym już wiele osób może Ci realnie pomóc po drodze. Ja np. mam dla Ciebie do plecaczka taki mini barometr i wskazówkę jak poznać czy powstał z tego fajny i karmiący Twoją wewnętrzną baterię plan podróży. Czy po prostu padniesz na twarz w połowie drogi.


Zapisuj aktywności, które wykonujesz w ciągu dnia i szczerze określ na ile podniosły Twój poziom:

  • Zaangażowania: robiąc je, czas leciał jak szalony czy wlókł się jak ślimak? Skupienie na tej czynności było łatwe do osiągnięcia czy trudne? Napełniała Cię ona radością i podekscytowaniem czy raczej obojętnością i znudzeniem? Gdzieś przy końcu tej skali (ale wbrew pozorom - nie na maksymalnej wartości zaangażowania) jest Twój stan flow. Na warsztatach staramy się pomóc naszym uczniom go odnaleźć.

  • Energii: niektóre aktywności podtrzymują lub dodają nam energii, inne mamy wrażenie wręcz wysysają z nas totalnie życie. Zwróć uwagę, że poziom zaangażowania i poziom energii to nie to samo - bywają czynności, które wciągają nas niezmiernie, ale potem czujemy się jak przebity szpilką balonik...


Prowadź taki dziennik "Mojej wewnętrznej baterii" najlepiej nawet przez kilka tygodni, a nie raptem dwa dni, OK?


Co dalej?

No dobra, teraz gdy już wiem, że:

  • Nie siedzę w szafie. A nawet jeżeli: mogę wyjść. Zawsze jest jakieś wyjście, tylko jeszcze go w tej ciemności nie widzę

  • Wiem co stanowi mój kompas

  • Wiem co mnie angażuje i napełnia energią, a co nie

Co mam z tym zrobić?

  • Pamiętaj, czasami wystarczy, że poświecisz trochę bardziej w dal niż tylko pod nogi, a znajdzie się rozwiązanie. W wyrobieniu sobie tego nawyku widzenia spraw dalej i szerzej świetnie pomagają te ćwiczenia.

  • Nie oddawaj odpowiedzialności za określanie i realizację Twoich marzeń innym. Jasne, proś o pomoc (bez niej to może być bardzo samotna i kręta droga), ale sorry, to Ty za nie w pełni odpowiadasz.

  • To co obdarzasz uwagą, rośnie: więc nie kieruj jej głównie w stron Dzicha i Mieczysława, tylko raczej Klemensa. Niech to, co jest zgodne z Twoimi rzeczywistymi wartościami i potrzebami jest przede wszystkim w centrum Twojej uwagi.

  • Pilnuj proporcji pomiędzy tym co dodaje, a tym co wyczerpuje Twoją energię. Bateria jest po to aby jej używać, ale nie zapominaj też o konieczności jej ładowania.

Udanej podróży!









Obserwuj

  • YouTube - Biały Krąg

©2020 by Bold Move